13.10.08

013

Winogrona 100 g plus płatki kukurydziane 20 g
3 kromki pieczywa ryżowego plus serek naturalny light plus oliwki zielone 50 g
Kalafior gotowany na parze 200 g plus ryż biały 100 g
Pomidor 200 g plus szczypiorek

Pilates
___

Postanowiłam wprowadzić mała zmianę w ćwiczeniach, konkretnie postanowiłam przesunąć godzinę ich wykonywania. Żeby się nie znudziło. Pomyślałam: dwa tygodnie wysiłek rano, dwa tygodnie wysiłek wieczorem itd. Jaki efekt? Jestem jeszcze przed owymi wieczornymi wygibasami, a nie chce mi się, aj jak mi się nie chce.
I wogóle jakoś tak dzisiaj nijako. Zdecydowanie mój wielki zapał uciął sobie drzemkę. Gruba jestem i brzydka. I ruszać się nie umiem, ślamazarny pasztet ze mnie. Taki dzień. No jak mi się nie chce tego pilatesu dzisiaj... Aaaaaaaa!
Dobra, cicho, zaraz idę ćwiczyć. No zaraz...
Tylko napiszę jeszcze, że pierwszy raz w życiu jadłam dziś coś ugotowanego na parze ( Pana Kalafiora konkretnie). I naprawdę dobre!
___

Dopisek ( już po pilatesie) :
Dupa, dupa. Nie znoszę tego całego pilatesu, tej całej pieprzonej gracji, tego że cały czas jestem ciężkim klocem. Kuwa no, nienawidzę, nienawidzę, nienawidzę! Jest mi tak pięknie źle, że idzie się pochlastać tylko. Coś zrobiłam sobie z łydką, boooli.
Jestem zajebiście leniwą dupą. Leżałabym całymi dniami najchętniej, swój ruch ograniczając do ruchu w kierunku toalety ewentualnie kuchni- po żarcie. Tak to wygląda. Inaczej miało być nooo. Nienawidzę tej Anki co siedzi we mnie głęboko, widać nie znalazłam na nią jeszcze sposobu. Ryczę i gniewam się okropnie. Nazbierało mi się w głowie z 5 kilo doła. Zapuściło się dziewczę w wielce życiowe rozmyślanie. Do dupy to wszytsko. Chciałabym być zupełnie kimś innym.
Łechhh... Siły ni mam.
___