7.10.08

007

Baton muesli
Zupka błyskawiczna pomidorowa
3 kromki pieczywa ryżowego plus 100 g filetu z indyka
Serek wiejski light 100 g
Pół pomarańczy

30 minut hula hop
Ćwiczenia na pośladki, brzuch, piersi
___

Wracając do dnia wczorajszego... nie wiem czy to dieta, czy też ruch zmobilizował mój organizm do pracy. Latałam wczoraj nabuzowana energią jak szalona, acz lekko zamulona umysłowo wiewióra. Aż się z tej energii poprzestawiał cały pokój. Wygenerowałam oczywiście przy tej okazji więcej miejsca na ćwiczenia. Wieczorem ( czy raczej w środku nocy) byłam już okropnie padnięta, słaba, i głodna.Dziś wstałam nieco zadżumiona. I wychilałam do południa dwie szklanki jakiś podejrzanych ( że niby extra strong, extra power itp.) energy drinków, choć nie pijam takich specyfików wogóle, kawa- bleee. Środek dnia a ja porządnie spięta i przymulona jednocześnie, zdecydowanie nietypowo. Śmieję się z siebie. Nie ma to jak czerpiąc dotychczas nieco naiwnie energię z marchwiowych soczków, nafaszerować się kofeiną w tabletkach. Dzisiejsze zamulenie nie pozwoliło mi już na wzmożony wysiłek, ale coś było. Przez chwilę znów potreningowe mdłości, mam nadzieję że niebawem sobie to nieprzyjemne uczucie odejdzie bezpowrotnie. Co poza tym? Odczuwam cały dzień osłabienie połączone z głodem, i nie wiem czy to znak że dostarczam organizmowi za mało, czy kolega żarłok tkwiący gdzieś we mnie płata mi figle chcąc się nasycić. Dziś 7 dzień diety, jeszcze nigdy wcześniej takiej kontrolowanej nie stosowałam, nie wiem co ta no ja jako twór. Poczekamy, zobaczymy...
Tymczasem idę kombinować jak tutaj by się wreszcie obudzić.
___